Cześć Kochani.
Bardzo Wam dziękuję, za to że chciało Wam się przeczytać, to dla mnie wiele znaczy, zdaję sobie sprawę z błędów ale obiecuję że się poprawię i mam nadzieję że, dalej będziecie chcieli czytać i śledzić losy Naszych bohaterów.
- Chodź ze mną.
Jej ton głosu, brzmiał bardziej jak błaganie, niż prośba, skręcało ją w żołądku czuła się jak przed ważnym egzaminem, jakby miała pierwszy raz wystąpić na scenie, nadal była straszną panikarą idiotką tak była idiotką.
- Nie zostałam zaproszona, poza tym nie potrzebujesz starszej siostry by porozmawiać z chłopakiem.
Objęła ją ramieniem i podała granatowy płaszcz z czarno złotymi guzikami.
- Powiedzieli że, mogę przyjść z osobą towarzyszącą.
Przypomniała Laura, próbując jeszcze walczyć z siostrą, jednak ta była nieugięta.
Nadjechał Calum, Laura umówiła się że pojedzie z nim, więc pośpiesznie pożegnała się z Vanessą by, chłopak nie czekał zbyt długo i wyszła z mieszkania oglądając się jeszcze dwa razy za siebie, czuła się naprawdę dziwnie tak niepewnie.
Przez całą drogę siedziała w milczeniu, nie potrafiła wydusić ani słowa.
Przesunęła dłońmi po jego klatce, zatrzymując je dopiero na brzuchu, i nachyliła się próbując wypatrzeć jaką treść zawiera wiadomość którą pisał na swoim telefonie, jednak na marne gdy tylko wyczuł jej wzrok złapał delikatnie za jej fikuśny, delikatny nos i zaśmiał się sięgając po kieliszek czerwonego wina leżący, tuż przed nim, zaraz po tym usłyszał znajomy głos odwrócił się.
- Calum!
Wrzasnął radośnie wstając z krzesła by się przywitać. Laura stała z boku, chcąc stać się nie widzialna jednak nie znała, odpowiedniego zaklęcia by to zrobić. Ross wyglądał idealnie, jego blond włosy wyglądały na trochę nie uczesane a zarazem tak precyzyjnie ułożone, biała rozpięta koszula delikatnie ukazywała kawałek jego ciała, dodając mu przez to seksapilu i jeszcze te perfumy, bardzo dobrze znany jej zapach taki zapach mógł mieć tylko Ross i nawet gdyby każdy chłopak, spryskał się tymi samymi perfumami, to Ross i tak pachniałby wyjątkowo
Westchnęła.
- Cześć Lau nie zauważyłem Cię już myślałem że nie dotrzesz, gdzie Vanessa?
Zapytał pomagając zdjąć jej płaszcz, wywracając teatralnie oczami na widok sukienki którą wybrała Laura.
- Nie zauważyłeś mnie bo ostatnio oglądałam Harrego Potera i umiem znikać, a przyleciałam tu na miotle. Vanessa nie chciała się wpraszać, choć szczerze ją namawiałam by przyszła.
Zaśmiała się przy pierwszej połowie swojego zdania, a przy drugiej nieco z poważniała, jej wzrok na chwilę przykuł jedno miejsce przy stole, miejsce Mai po lewej stronie obok Rossa, po prawej usiądzie Calum bo właśnie wtrącił o tym po czym dodał, że zamierza się upić.
- Zap.. znaczy, pewnie nie mogła.
Mruknął Ross jeszcze w stronę Laury, a sekundę później siedział już przy stoliku przy Mai i Calumie.
Ułożyła się wygodnie na kanapie, układając głowę na brązowej puszystej poduszce w swojej zabawnej za dużej, rozciągniętej bluzce z żelkowym motywem przesuwając dłonią delikatnie po swoim brzuchu, sięgnęła po pilota włączając telewizor, jednak po chwili musiała się podnieść bo jej telefon dawał znak, o nowym smsie, na początku zastanawiała się czy w ogóle go otworzyć.
'' Co z Tobą?''
Rzuciła telefonem o podłogę, przegryzając wargę.
'' Dobrze wiesz,co ze mną.''
Wróciła z powrotem na kanapę, nie zdążyła nawet ułożyć głowy z powrotem na poduszce.
'' To nie zmienia faktu że i tak, mogłaś przyjść Vanessa.''
Naprawdę zaczynała mieć dość tej rozmowy, denerwowała się.
'' Tak mogłam przyjść i powiedzieć jakim jesteś dupkiem.''
Sięgnęła dłonią po różową, miseczkę z popcornem i wpakowała sobie garstkę do ust.
'' Ja? Sama się wepchałaś.''
Przełączała kanałami zatrzymując się dopiero na ,, Disney Channel ''.
Gdzie ujrzała nie Kogo innego tylko swoją siostrę leciał ,, Bad Hair Day.'', zaśmiała się bo tak naprawdę nie miała możliwości, wcześniej obejrzeć tego filmu ze względu na swoją pracę, wzięła telefon w dłoń.
'' Nie chce mi się, z Tobą gadać Ross''.
Wstukała niechlujnie i ponownie wepchnęła sobie do ust popcorn, i wyciszyła telefon by nie korciło ją sprawdzanie, oblizała usta czując słony posmak.
Wstała odgarniając rozczochrane, ciemne kosmyki i poszła do kuchni, stanęła na wprost przy kuchence po czym jednak skierowała się po karton z sokiem stojący na drewnianej w odcieniu orzecha laskowego szafce.
Nalała sobie pełną szklankę i wypiła ciurkiem, po czym nalała sobie jeszcze jedną, by nie wstawać za pięć minut i wróciła do salonu, na kanapę.
Poczuła czyjąś dłoń na swoim ramieniu- Rydel.
- Długo będziesz jeszcze tutaj stać? Bo wiesz, jest wolne miejsce przy stole, jeśli zdecydowałabyś się usiąść.
Te same blond włosy podobny uśmiech.
- Tak ja znaczy, zamyśliłam się.
Mruknęła.
- Wiem, patrzysz na niego już dobre dwadzieścia minut.
Rydel skierowała swoje spojrzenie na Rossa.
- Nie wcale nie patrzę na '' Niego''.
Laura poczuła się zakłopotana, a jej dłonie zaczęły się delikatnie pocić.
- Ok spoko.
Rydel poprawiła kącik swojej czarnej spódnicy, a potem ramiączko, różowej bluzki z napisem ''Girl''.
- To może po prostu się przejdziemy?
Zaproponowała patrząc piwnym spojrzeniem na Laurę, zdawała sobie sprawę z jej zakłopotania i chciała rozładować napięcie.
Laura zawsze według niej była spokojna, cicha i może dlatego nie zaprzyjaźniły się zbytnio, jednak odkąd dostrzegła Kto jest jej obiektem westchnień, zrobiło jej się żal i chciała ją odpędzić od tego.
Kochała swojego brata ale, nie był on najlepszym kandydatem na chłopaka dla Lau.
- Dobrze, chodźmy.
Powiedziała idąc w stronę wyjścia.
- Ok, uwielbiam tą sukienkę wiesz, wyglądasz w niej prześlicznie.
Rydel posłała jej ciepły uśmiech, na dworze było przyjemnie, ciepło a chłód był nieodczuwalny.
- Naprawdę? Dziękuję, ja też.
Odwzajemniła uśmiech.
'' A co jeśli nie uda jej się przekonać Laury, co jeśli dziewczyna dowie się prawdy?''
Wyraz twarzy Rydel wyglądał jakby miała się zaraz się rozpłakać.
- W porządku?
Zapytała Laura.
- Tak, tak tylko straszna taka noc, ciemna nie wiadomo co kryje, jej prawdziwe oblicze.
Rydel spojrzała, w bezgwiezdne niebo.
Cudowny *.*
OdpowiedzUsuńCzekam na next :)
Cudowny *.*
OdpowiedzUsuńCzekam na next :)